Powstanie, cel i rozwój projektu Kuchni w ciężkich czasach

Jak już wspomniałem w profilu, jestem z wykształcenia biologiem i bibliotekarzem. Od najmłodszych lat pasjonuję się przyrodą, szczególnie roślinnością. Ukończenie studiów biologicznych w znacznej części pokrywało się z moimi zainteresowaniami.
W naszym domu to ja przejąłem sprawy związane z kuchnią. Staram się oszczędnie i racjonalnie gospodarować produktami spożywczymi, zapobiegać wszelkiemu marnotrawstwu, rozsądnie wykorzystywać wszelkie pozostałości i resztki żywności. Aby posiąść te umiejętności, musiałem poznać zasady postępowania z produktami, by nie traciły wartości odżywczych, a jednocześnie by przyrządzane z nich potrawy były w miarę atrakcyjne smakowo. Zamieszczone na łamach tego bloga przepisy w większości oparte są o proste produkty, dlatego też receptur opartych na "torebkach" będzie tu raczej znikoma ilość. Gotowanie przy ograniczonych zasobach finansowych to rodzaj wyzwania. Informacje na temat dziko rosnących roślin jadalnych są uzupełnieniem witryny. Osobiście stosuje w kuchni jadalne "chwasty", które traktuje jako uzupełnienie diety. Dla niektórych może to być rodzaj ciekawostki. Dla innych może okazać się alternatywą warzyw przy niemożliwości ich regularnego zakupu z powodów finansowych. Znaczna część tego typu dzikich roślin, po odpowiedniej obróbce, może okazać się dość atrakcyjna smakowo. Gotowanie jest dla mnie jedną z form realizacji zainteresowań i wiedzy z zakresu przygotowywania potraw, botaniki, biochemii.
Wiele lat temu, jeszcze za studenckich czasów, założyłem sobie zeszyt, który zatytułowałem "Oszczędna kuchnia". Systematycznie uzupełniałem w nim wpisy. Dziś są to już grube zeszyty. Co w nich jest?
1. Przepisy kulinarne oparte na prostych i tanich produktach.
2. Wszelkiego typu potrawy resztkowe. W kuchni oszczędnej nic nie powinno się marnować.
3. Opisy i zastosowanie dziko rosnących roślin jadalnych. Wiedzę o jadalnych chwastach posiadam z racji zdobytego doświadczenia i studiów.
4. Zioła i rośliny przyprawowe łatwe w uprawie w warunkach domowych.
5. Opisy wybranych warzyw i ciekawostki na ich temat (tych najpowszechniej używanych), np. długa notatka na temat wartości odżywczych, historii ziemniaka; zbawienne właściwości pokrzywy...
6. Różne porady.
Skąd czerpałem te informacje? Czasopisma, rozmowy z ludźmi, internet, książki. W zeszytach tych zamieszczałem odpowiednik bibliografii, czyli źródła wpisywanych informacji. Publikuję ją w osobnym wpisie.
Ten projekt realizuję właśnie na podstawie tych zeszytów.
Wiele jest witryn, w których są wymyślne potrawy, których składniki z powodów finansowych mogą być niedostępne dla pewnego grona domowych kucharzy i gospodyń domowych. W kuchni zrezygnowałem raczej z korzystania z półproduktów, dlatego też przepisów opartych na "torebkach" będzie znikoma ilość. Część zamieszczanych na łamach tej witryny informacji może się okazać dla Czytelników banalnymi i oczywistymi. Spełniają jednak one główne założenia projektu - pomóc ugotować jak najtaniej.
Jak wspomniałem elementem projektu są informacje o dziko rosnących roślinach jadalnych. Oczywiście, można wyjść z założenia, że prawie każda roślina, która nie jest w jakimś stopniu trująca może być uznana za jadalną. Ale nie takie gatunki mam na myśli. Musi ona spełniać pewne przyjęte przeze mnie warunki:
1. Powinna być w miarę "zjadliwa" po odpowiedniej obróbce kulinarnej. Celowo już nie używam określenia smaczna, gdyż to pojęcie względne. 
2. Powinna być łatwo dostępna i pospolita. Nie publikuję gatunków rzadkich, których znalezienie w terenie byłoby trudne lub nieopłacalne. Nikogo wszakże nie będę przekonywać, że warto po kilka listków zapuszczać się nie wiadomo gdzie. Bo nie warto. To muszą być rośliny wokół nas. Oczywiście na terenach pozamiejskich, gdyż spożywanie spalin i ścieków zamkniętych w organach roślin nie byłoby zbyt rozsądne.
3. Powinna zawierać pewną rozsądną ilość przyswajalnych składników odżywczych (cukry, tłuszcze, białka). Liśćmi trawy też możemy zapchać żołądek i nic nam się nie stanie, ale ten typ pokarmu zostawmy zwierzętom lepiej do tego dostosowanym.
4. Nie jest to typowa roślina lecznicza, której spożycie w większej ilości jest niewskazane. Zainteresowanych ziołolecznictwem odsyłam w inne miejsca. Oczywiście część roślin tutaj publikowanych ma określone działanie lecznicze. W końcu nawet pietruszką można leczyć pewne schorzenia. Ale zapewniam, że spożycie nawet większej ilości proponowanych przeze mnie gatunków będzie dla większości Czytelników bezpieczne. Sam kilkukrotnie jadłem je i to nie w malutkich ilościach i nic mi się nie przytrafiło.
5. Jej przygotowanie do spożycia powinno być w miarę łatwe.
Spełnienie wymagań 1 - 4 uznałem za bezwzględne. Niektóre nie będą spełniać pkt 5. Chociażby żołędzie i kasztany.  Na surowo... Odradzam. Lekko trujące. Ale zawierają bardzo dużo skrobi. Można je przygotować do spożycia poprzez między innymi kilkukrotne gotowanie z popiołem drzewnym. Truciznę likwidujemy a skrobia zostaje i mamy pokarm.